Podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku. Już kilkaset lat p.n.e. chińscy filozofowie znali ten prosty klucz do sukcesu. Jak stać się najwspanialszą wersją samego siebie i osiągnać wszystkie cele z jak najmniejszym wysiłkiem i najlepszym rezultatem? Ja zwyczajnie zamieniłam „jeden krok” na „codzienny nawyk”… i mój rozwój osobisty przyśpieszył trzykrotnie.

journaling

Jak NIE wyznaczać celów

31 grudnia 2013 r. usiadłam przy biurku i stanowczo postanowiłam, że 2014 to będzie mój rok. Rok, w którym dostanę satysfakcjonującą pracę, usamodzielnię się finansowo, zacznę bloga, będę więcej podróżować i wreszcie nauczę się wstawać z łóżka bez zawstydzającej ilości „drzemek” w telefonie.

31 grudnia 2014 r. usiadłam przy biurku i ze zrezygnowaniem stwiedziłam, że 80% moich celów leży markotnie w folderze „niezrealizowane”. A przecież miało być tak pięknie… motywacji nie brakowało (przynajmniej na początku), a więc co poszło nie tak?

Moja historia nie jest nadzwyczajna. Wg danych U.S.News, 80% noworocznych postanowień nie zostaje zrealizowanych[i]. Powodów jest zarówno tyle, jak i teorii wyjaśniających to zjawisko.

Na podstawie kilku lat spędzonych na systematycznej i upartej pracy nad rozwojem osobistym (więcej w tym artykule po angielsku) wywnioskowałam jedno: sukces powstaje dzięki decyzjom podjętym przez nas w przeszłości, codziennie, do znudzenia, aż zaczniemy widzieć efekty. A ja tych decyzji zwyczajnie nie podejmowałam, co doprowadziło do… niczego (oprócz frustracji, oczywiście).

A konkretnie?

Dam ci przykład. Skąd wiesz, że w końcu naczyłaś się mówić płynnie po hiszpańsku? Bo rozmawiałaś po hiszpańsku setki, jeśli nie tysiące razy. Co daje ci pewność, że osiągnęłaś samodzielność finansową? Bo nie pamiętasz już, kiedy ostatnio rodzice przelali ci środki na konto.

To właśnie te powtórzenia (słowo klucz: nawyki) sprawiają, że cel zostaje zrealizowany.

Zdaję sobie sprawę, że pewnie myślisz sobie teraz „no przecież to jest oczywiste i nic w tym odkrywczego!” Masz rację: ciąg ”udane dni -> udane tygodnie -> udane miesiące -> udane lata -> udane życie” jest absolutnie logiczny.

Jednak statystyka bezboleśnie przypomina: wiele z nas nadal ma problemy z realizają celów/marzeń. Może właśnie dlatego, że sposób ich osiągnięcia jest tak intuicyjny, że nawet nie zastanawiamy się, jak zorganizować sobie faktyczną pracę.

Trick dla niecierpliwych

Przez kilka lat uparcie analizowałam swoje porażki i sukcesy związane z wyznaczaniem i realizacją celów. W końcu wypracowałam metodę, dzięki której wygląda na to, że w tym roku zrealizuję aż 10 z 12 postanowień (mój rekord!).

Proces wygląda tak:

1. Wypisz wszystkie swoje cele na dany rok. Weźmy pod lupę jeden przykładowy: chcę założyć bloga kulinarnego

2. Przypatrz się, czy wszystkie cele są mierzalne.

Co będzie miarą sukcesu „założenie bloga”? Kupienie domeny i wybranie motywu na WordPressie? A może opublikowanie pierwszego posta? Im konkretniej, tym łatwiej ci będzie potem zaplanować nawyki do wypracowania. I koniecznie pamiętaj o terminie; trzymajmy się 31 grudnia jako odniesienia do noworocznych postanowień.

3. Rozbij cel na miesięczne „kamienie milowe”.

Dobrze, a więc 31 grudnia tego roku chcesz mieć ładnie wyglądającego bloga z ciekawa nazwą oraz pierwszy opublikowany artykuł swojego autorstwa. Najpóźniej na początku czerwca powinnaś pewnie zacząć już myśleć o nazwie. Od lipca do września daj sobie czas na wykupienie domeny. Wrzesień-grudzień to miesiące na planowanie postów i pisanie tego pierwszego. Skoro w lipcu chcesz mieć już tytuł swojej strony, spędź pierwsze pół roku na dobry research i zbieranie inspiracji oraz krótki kurs prowadzenia bloga.

Pomoże Ci, jeśli wyznaczysz sobie kilka takich kroków milowych (nie musi być ich tyle, ile miesięcy w roku choć przyznaję, że to czasami pomaga). Powtórzę: im bardziej mierzalny cel, tym większa będzie twoja satysfakcja.

4. Wybierz codziennie czynności, czyli nawyki.

Podobno wystarczy przez 30 dni coś powtarzać, aby stało się to dla nas całkowiecie automatyczne. I w tym tkwi cała prostota metodologii pozytywnych nawyków; raz wypracowane będą Cię skutecznie prowadzić do osiągnięcia celu. Chodzi o to, aby tak „nauczyć swój mózg”, aby dotarcie do mety było zwyczajnie kwestią czasu.

Jeśli chcesz w ciągu roku opublikować własnego bloga kulinarnego, postaraj się CODZIENNIE robić coś z blogiem związanego. To może być conajmniej pół godziny; Twoje kamienie milowe dają Ci konkretny cel do osiągnięcia, natomiast codziennie działanie ma w Tobie wyrobić NAWYK podejmowania decyzji związanych z ciągłym działaniem.

I pamiętaj! Czasami będą lepsze dni, kiedy od ręki napiszesz cały artykuł lub zrobisz piękne zdjęcia. Ale będą też takie momenty, kiedy zmęczona po ciężkim dniu nie będziesz miała na nic siły. Wtedy wystarczy nawet przejrzenie Pinteresta i Instagrama w poszukiwaniu inspiracji czy przekartkowanie po raz kolejny ulubionej książki kucharskiej. Ważne, aby działanie było regularne. Z czasem zauważysz, że dziwnie Ci zakończyć dzień nie robiąc nic z blogiem związanego.

Porada od Bena Franklina

Co dziś uczyniłem dobrego? – to pytanie miał sobie zadawać Benjamin Franklin na koniec każdego dnia. Twoje cele, jeśli są związane ze spełnianiem Twoich marzeń i udoskonalaniem się, doprowadzą do czegoś pięknego i dobrego – nie tylko dla Ciebie, ale też Twoich bliskich. I każdy dzień, kiedy świadomie podjęłaś decyzję o pracy nad pozytywnymi nawykami, zamieni się w udany tydzień, te w udane miesiące, lata… sama widzisz, to się po prostu nie może nie udać!

dobre nawyki

Jeśli interesuje Cię, w jaki sposób budować zdrowe nawyki i osiągać swoje cele, zapraszam do śledzenia kategorii Rozwój Osobisty.

English version of this article can be found here.

[i]https://health.usnews.com/health-news/blogs/eat-run/articles/2015-12-29/why-80-percent-of-new-years-resolutions-fail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *